Top nastrojowych soundtracków na winylu

Wielki błękit, kadr z filmu Wielki błękit, kadr z filmu

W jednym z wywiadów Claudio Simonetti z zespołu Goblin, który w latach 70. komponował jedną z najbardziej niezwykłych ścieżek dźwiękowych do włoskich horrorów w nurcie giallo, powiedział, że wtórna muzyka we współczesnych filmach nie robi już na nim wrażenia. Trudno się z tym nie zgodzić.

Kiedy przeglądam ulubione soundtracki, większość pochodzi właśnie z epoki. Najlepsze ścieżki komponowało się bowiem w latach, kiedy nie było jeszcze zaawansowanej techniki komputerowej i to właśnie muzyka tworzyła „efekty specjalne”. Weźmy chociażby kilka filmów grozy z lat 60.-80., a nawet wcześniej Furman śmierci (1921) czy Nosferatu symfonia grozy (1922), choć pierwotnie filmy te nie miały sprecyzowanej ścieżki dźwiękowej. Została ona dograna wiele lat później (do Furmana śmierci przepiękne utwory skomponował chociażby projekt muzyczny KTL w 2009 r.).

Ścieżki dźwiękowe rządzą się swoimi prawami, to zupełnie inne kompozycje niż pełnych albumów. Niektóre trudno słuchać bez znajomości filmu. Można je lubić albo nie. Ja je uwielbiam. To właśnie dzięki muzyce w filmach tworzony jest niezwykły klimat. A niektóre z niepowtarzalnych i ponadczasowych utworów, jak klasyki Georgetown Tubular Bells Mike’a Oldfielda czy Lullaby Krzysztofa Komedy z filmu Dziecko Rosemary, można usłyszeć wyłącznie w filmie.

Oto kilka subiektywnie wybranych  soundtracków  z „klimatem”.  Jest to miks gatunkowy – od grozy po erotykę. Niektóre z pewnością znacie, a niektóre być może warto sobie przypomnieć.

Dracula (1992 r.), reż. Francis Ford Coppola, muz. Wojciech Kilar

Wisienka na torcie. Film i muzyka, którą mogę oglądać i słuchać raz za razem. Trudno zliczyć ile razy gapiłam się w ekran. Jedna z lepszych adaptacji  filmowych Draculi Brama Stokera, choć w stosunku do samej książki, można znaleźć w wersji  Cappoli wiele nadinterpretacji. Ale piękne to jest proszę państwa. Piękne wizualnie i muzycznie – przede wszystkim. Nie mogło być inaczej, muzykę do filmu skomponował  Wojciech Kilar.

Wielki błękit (1988 r.), reż. Luc Besson, muz. Éric Serra

 

Świetnie skomponowana ścieżka dźwiękowa do niełatwego przecież obrazu, w którym tak niewiele jest dialogów, bo większość scen nagrano… pod wodą. Francuski kompozytor Éric Serra muzyką oddał klimat morskich głębin, wykorzystując syntezatory do imitowania podwodnych dźwięków.  Jest to jednocześnie relaksująca i niepokojąca ścieżka dźwiękowa. Dokładnie tak samo jak ten znakomity francuski film o podwodnej pasji.

Harry Angel (1987), reż. Alan Parker, muz. Trevor Jones (Various)

Film, który swego czasu podzielił krytyków filmowych. Naprawdę nie wiem dlaczego. Wyjątkowego klimatu, podkręcanego przez ścieżkę dźwiękową, nie można mu odebrać, no i oczywiście Mickey Rourke z tamtych lat (na marginesie…  mówi się, że niektórzy aktorzy starzeją się jak wino, ale nie Rurke...). Muzyka utrzymana jest w klimatach lat 50. Mamy tu więc trochę jazzowych kawałków rodem z Chicago czy Nowego Yorku, jak i klimatów z mroczną atmosferą filmów nori.

Dzika orchidea (1989 r.), reż. Zalman King, muz. Simon Goldenberg (Various)

Skoro jesteśmy przy Rurke, to warto wspomnieć o kolejnym filmie z jego udziałem. Dzika orchidea to perełka w tym gatunku z tamtych lat. Niepokojący, podniecający, z klimatem. I muzyką, bo bez niej nie byłoby przecież tak namiętnie… Posłuchajmy chociażby Love Theme by Paradise z przepiękną, przeszywającą trąbką. Uwtór świetnie oddaje klimat filmu. Płyta jednak jest zróżnicowana. Od ballad po egzotyczne utwory, jak Ofra Haza – Slave Dream/I Want To Fly.

Sliver (1993 r.), reż. Phillip Noyce, muz. Howard Shore (Various)

Skoro już jesteśmy przy erotykach… weźmy Sliver z piękną Sharon Stone i mniej pięknym Williamem Baldwinem. Erotyczny thriller został okraszony głownie muzyką zespołu Enigma. Utwory zostały doskonale „wplecione” w sceny. Ścieżka zawiera także cover Elvisa Presleya (I Can't Help) Falling In Love With You grupy UB40, który był hitem w tamtych latach, jak również Unfinished Sympathy Massive Attack. Świetny film z klimatem tamtych lat i świetna składanka.

Arizona Dream (1995 r.), reż. Emir Kusturica, muz. Goran Bregović, Iggy Pop

Napisałam tytuł i od razu uśmiech na twarzy. Ależ to jest zwariowany i pokręcony film. No bo przecież to dzieło Emira Kusturicy, nie mogło być inaczej. Trochę dramatu, trochę czarnego humoru i surrealizmu z podkładem muzycznym Gorana Bregovića i Iggy Popa – to po prostu musi być dobre  i jest! Chcecie zobaczyć latające ryby? Obejrzycie i posłuchajcie Arizona Dream. Kawał dobrego kina i muzyki.

The Piano/Fortepian (1993 r.), reż. Jane Campion, muz. Michael Nyman

Nie przepadam za filmami kostiumowymi, ale ten film trudno zapomnieć.  Uczta dla oczu i uszu. Coś pięknego. 40 nagród, 24 nominacje w tym Złote Globy za najlepszą muzykę.  Jak nazwa wskazuje w roli głównej w tle muzycznym, i nie tylko, bo i fabularnym, fortepian. Historia miłosna, osadzona w XIX wieku i w egzotycznych sceneriach Nowej Zelandii. Michael Nyman stworzył ścieżkę dźwiękową, którą pokochają nie tylko miłośnicy muzyki klasycznej. Przepiękne kompozycje na fortepianie, które wraz z tym filmem tworzą niepowtarzalny obraz. Niestety winyl jest trudno dostępny, a jak już jest dostępny, to jego cena przyprawia o ból głowy...

Zagadka nieśmiertelności (1983 r.), reż. Tony Scott, muz. Whitley Strieber (Various)

Droga młodzieży. Chcecie zobaczyć prawdziwy film o wampirach? Zapomnijcie więc o Zmierzchu. Zagadka nieśmiertelności w doborowej obsadzie miażdży większość współczesnych produkcji w tym gatunku. Tak, drogie dzieci. Tu krew nie leje się strumieniami i wampiry nie skaczą po drzewach.  Ale zakochacie się w nich. Przy okazji zasmakujecie trochę muzyki klasycznej Franza Schuberta w przepięknym utworze Trio in E-Flat. Nie jest to może imponujący soundtrack  i z pewnością jeden z tych, który trudno słuchać bez wcześniejszego obejrzenia filmu. Warto jednak, warto, bo Bowie i Catherine Deneuve, i Susan Sarandon... w jednym.

Blue Velvet (1986 r.), reż. David Lynch, muz. Angelo Badalamenti

Zdziwieni, że nie Twin Peaks? Blue Velvet uważam za równie nastrojową ścieżkę dźwiękową.  Choć ostrożnie dodam, że Angelo Badalamenti tworzy dość wtórnie i chętnie przyjęłabym składankę z trzech filmów: Twin Peaks, Blue Velvet oraz Mulholland Drive. Ale weźmy z Blue Velvet takie utwory jak Blue Velvet w wykonaniu Isabelli Rossellini czy przepiękne Mysteries of Love w wykonaniu Julee Cruise, którą możemy usłyszeć w intro Twin Peaks (Falling). Na kilka utworów ze ścieżki Blue Velvet łapę położył David Lynch – nie tylko jako producent, ale i kompozytor. Jest to oryginalna ścieżka filmowa, więc przyjmujemy ją z całym dobrodziejstwem inwentarza. Tylko dla fanów Lyncha.

Edward Nożycoręki (1990 r.), reż. Tim Burton, muz. Danny Elfman

Magiczny, baśniowy film, więc muzyka  musi być równie magiczna. Polubią ją jednak wyłącznie miłośnicy orkiestrowych  klimatów. Sporo nominacji dostał Danny Elfman za ten film, miedzy innymi nominację Grammy w 1992 r. w kat. Najlepsza kompozycja instrumentalna napisana dla filmu kinowego. To muzyka wyjęta z baśni. Piękna, nastrojowa, która przenosi w inny świat. Idealna do słuchania zimową porą, przy lampce wina i kominku.

Goblin

Nie mogło na liście zabraknąć Goblin. Wszystkie soundtracki, które zespół stworzył do filmów Dario Argento są absolutnie wyjątkowe. Same filmy może nie urywają… ale muzyka, to majstersztyk. Przytoczyć trzeba przede wszystkim Profondo Rosso i Suspirię. Szkoda, że Goblin wycofał się na dobre ze świata filmowego. Mamy jednak do posłuchania kilka wyjątkowych płyt, które każdy miłośnik muzyki filmowej powinien mieć na półce. Więcej o zespole tutaj

Wszystkie płyty dostępne na płytach winylowych, głównie via discogs.com

Magda

Drugi redaktor naczelny ;-)

magda@projektwinyl.pl

More in this category: « Made in Korea Cover Party »

Leave a comment

Make sure you enter all the required information, indicated by an asterisk (*). HTML code is not allowed.

Nasza galeria

e-Magazyn - Płyty winylowe | Muzyka | Kultura


Joomla Gallery makes it better. Balbooa.com