Made in Korea

Kroniki zła, kadr z filmu Kroniki zła, kadr z filmu

Pierwsze zetknięcie z południowokoreańskim kinem akcji można porównać do skoku na bungee – skaczesz z uśmiechem na ustach a na końcu okazuje się, że pękła lina. Zapomnijcie o kinie, w którym napięcie budowane jest według klasycznego Hitchcock’ego suspensu czy też policjantów w typie Brudnego Harry’ego. Kryminalne i sensacyjne kino południowokoreańskie to istny miks gatunkowy: od komedii, rasowego kryminału (tudzież thrillera, dreszczowca) po ciężki dramat – dokładnie w tej kolejności.


Nikt, tak jak Koreańczycy, nie potrafi bawić się widzem, który najpierw wprowadzany jest w stan relaksu, nawet zabawy, by finalnie dostać obuchem w głowę. Do tego zabiegu często wykorzystywana jest koreańska rzeczywistość i mentalność tamtejszego społeczeństwa (szczególnie, kiedy mówimy o klasyce gatunku) – nieudolność policji, ograniczenia (nierzadko umysłowe) świadków, brak technik, wiedzy, narzędzi, itd. Tropy, które widać jak na dłoni (W pogoni), ale przez kulawy system i głupotę – świadków, policji – są przeoczane. W całość często wplecione są motywy z taekwondo, co również charakteryzuje tę kulturę. Dla przeciętnego europejskiego obserwatora, taki obraz wydaje się momentami tak absurdalny, że aż śmieszny, ale do czasu. Kiedy wybuchamy gromkim śmiechem, następuje zwrot akcji i komedia przeistacza się w rasowy dramat.Rzadko z happy endem – to nie Ameryka proszę państwa.

Nie można Koreańczykom odebrać sprawnych scenariuszy wplecionych w ich rzeczywistość, z których powinni uczyć się inni filmowcy (Tarantino powiedział, że Oldboy jest bardziej tarantinowski niż wszystko co do tej pory nakręcił – choć uważam ten komentarz trochę nad wyraz). Ale rzecz tyczy się głównie klasyki gatunku. Współczesne koreańskie kino akcji już trochę pokrywa się z kinem amerykańskim, choć wciąż niewielu reżyserom wychodzi to sprawnie (The Host) – i bardzo dobrze!

The host korea

The Host – Potwór, kadr z filmu

Koreańczycy przede wszystkim zaskakują. Bez ozdób, realistycznie i brutalnie wykładają widzowi opowieść. To najbardziej nieoczywiste kino z jakim się zetknęłam (nie tylko w kryminalnym gatunku). W czasie seansu nie wiesz, kiedy coś „wybuchnie”, dramat może skończyć się jak horror lub horror jak dramat. Pozwolę sobie w tym miejscu na małą dygresję. Niesprawiedliwością jest wrzucanie kina południowokoreańskiego do jednego worka z kinem azjatyckim, często kojarzonego z japońskim czy chińskim – błędnie! To zupełnie inna bajka. Ale to też temat na osobny artykuł.

Czy to w koreańskim czy jakimkolwiek innym kinie, istotną rolę odgrywa ścieżka dźwiękowa. Koreańczycy mają znakomitych muzyków i kompozytorów, choć jest ich niewielu (Jo Yeong-Wook, Mowg, Bang Jun-seok), dlatego często wspierają się między innymi japońskimi kompozytorami. Ścieżki dźwiękowe określiłabym jako dość lekkie i oszczędne, co im wcale nie ujmuje pozytywnego odbioru. Są przepiękne w swojej prostocie. To taka muzyką, którą można słuchać bez względu na preferencje i odczytuję to na plus, ponieważ soundtrack rządzi się swoimi prawami i nie zawsze całokształt zwala z nóg.

Old Boy płyta winylowa

 Old boy soundtrack, winyl

Mam jeszcze kilkanaście filmów w zapasie, które chciałabym obejrzeć i pisząc ten tekst czuję niedosyt. Ale jest tego sporo i idąc tą drogą istnieje ryzyko, że nigdy nic nie napiszę na temat tego kina i muzyki, a warto chociaż zrobić wstęp. Poniższy zestaw to moje subiektywnie wybrane propozycje, od których – moim zdaniem – warto zacząć przygodę z tym kinem i ścieżkami dźwiękowymi. To typowe filmy, z którymi utożsamiane jest kino południowokoreańskie. A rozpocznę od filmu, od którego sama zaczęłam swoją przygodę, czyli kryminału Zagadka zbrodni (Salinui chueok, 2003 r.)

Śmiało napiszę, że to najlepszy jak do tej pory kryminał jaki widziałam (a sporo tego było, włącznie z literaturą). Łamie wszystkie schematy. Sugestywny obraz Joon-ho Bonga, który nakręcił również monster movie The Host lub bliżej znany europejskim widzom s-f Snowpiercer: Arka przyszłości, jest obok Matki jego najlepszym filmem. W swojej twórczości Bong lubi eksperymentować i sięgać po amerykańskie sztuczki, i całkiem niezły budżet, które nie zawsze wychodzą mu dobrze – powstaje zwariowany miks. Lubię go w każdej odsłonie, ale wolę jego rasowe kino koreańskie.

Zagadka zbrodni film

Zagadka zbrodni, kadr z filmu

Atmosferę Zagadki zbrodni podkręcają fakty. I nie jest to zabieg marketingowy – co ostatnio jest w modzie. Rok 1986, kiedy znaleziono pierwszą ofiarę, to czarna karta w historii małego miasteczka Hwaseong w Korei, w którym do 1991 r. grasował seryjny morderca młodych kobiet. Atakował, jak mówi historia, tylko w czasie, kiedy padał deszcz i tylko te kobiety, które miały na sobie czerwony element ubrania. Niezły motyw na dobrą powieść kryminalną, ale tak właśnie było. Włos się jeży. Bong skupia się przede wszystkim na śledztwie i presji otocznia na policję. Pogrążone w strachu miasteczko, dwóch niedoświadczonych policjantów z podrzędnego komisariatu, którzy za wszelką cenę chcą złapać mordercę nawet kosztem niewinnych ludzi. Ich nieudolność jest tak wyraźnie zarysowana, że momentami aż ociera się o groteskę. W desperacji policjanci wróżą nawet z kałuży błota, która ma „ukazać” twarz mordercy. Takich smaczków w filmie jest więcej. To celowe zabiegi reżysera, który usypia czujność widza i szczerze portretuje koreańskie społeczeństwo lat 80.

Poniżej jedna ze scen, która najlepiej zobrazuje, co mam na myśli :)

„Rozmowa” z podejrzanym, czyt. lokalnym przygłupem.

 

A potem, wspólne zajadanie makaronu przy filmie :) Cudownie. Tego nie znajdziesz w amerykańskich i europejskich produkcjach drogi widzu :)


Rzecz zmienia się diametralnie, kiedy do akcji wkracza doświadczony policjant z Seulu. Ponury klimat i gęstą atmosferę można niemal kroić nożem. Wyłania się dramat psychologiczny, nie tylko mieszkańców, ale i samych bohaterów, którzy podlegają naciskom otoczenia i sytuacja zaczyna ich przerastać. Bong zagląda do ich umysłów i z wnikliwością portretuje ciemne strony tego zawodu. Poniżej szalona scena, kiedy jednemu z policjantów puszczają nerwy:


Mroczną całość podkręcają rewelacyjne zdjęcia (na przykład scena na torach w deszczu – zdj. powyżej) i przepiękna, chwytająca za duszę muzyka. Do dziś mam gęsią skórkę, kiedy oglądam zwiastun i słucham tych dźwięków.


Ścieżkę dźwiękową przygotował japoński kompozytor Taro Iwashiro.

W pogoni film koreański

W pogoni, kadr z filmu

W tym miejscu zastanawiałam się nad The Host, ale postawiłam na kolejny policyjny obraz – debiut reżyserski Na Hong-jina W pogoni (Chugyeogja, 2008 r.). W tym filmie na pierwszy rzut oka, najprościej rzecz ujmując, absurd goni absurd. Policyjny absurd. Niemal przez cały film bohaterowie krążą wokół domu zabójcy. Ha :) Gubią oczywiste tropy i widz głowi się oraz pokpiwa, jak to możliwe. Ale cóż, czy nie znamy tego z autopsji? Ktoś komentując ten film napisał przewrotnie, że koreańska policja i tak wypada lepiej niż polska. Można to krótko podsumować – taka rzeczywistość jest nie tylko w Korei i nie tylko w Polsce ;) Film spotkał się z różnymi opiniami i odbił się dość głośnym echem w filmowym światku oraz zgarnął kilka nagród. Obraz jest jak dla mnie dość brutalny (to też dość charakterystyczne dla tego kina) i momentami kuleje scenariusz, ale to kolejny szczery portret policji, którą przerasta sytuacja. Złożony scenariusz trudno nawet streścić bez spojlerów. Wyrazista i krwista końcówka zwala z nóg, zamyka brutalnie całość i nie pozostawia złudzeń, jak to w kinie koreańskim. A na dokładkę w tle słyszmy takie dźwięki:


Ścieżkę skomponował Kim Joon-seok i Yong Rock Choi.

old boy soundtrack

Oldboy, kadr z filmu

O Oldboy (Oldeuboi, 2003 r.) już tyle zostało napisane i powiedziane, że chyba więcej nie trzeba dodawać. Jeśli napomnę, że można o nim napisać pracę dyplomową, to chyba nie minę się z prawdą. Klasyk. Ma wszystko to, co powinno mieć dobre, mocne – można powiedzieć – męskie kino. Kwintesencja klasyki koreańskiej w tym gatunku, czyli pan pięść i pani zemsta z młotkiem w roli głównej. Wymagający, złożony i jedyny w swoim rodzaju. Dramat, czarna komedia, dreszczowiec, sensacja, wszystko co chcesz. Nie do podrobienia – remake, cóż, przemilczę. Tarantino dobrze powiedział: po co kopiować doskonałość. Trudno ten film zaszufladkować, trudno zapomnieć. Soundtrack jest równie dobry, choć nie każdemu przypadnie do gustu. Niemniej to już klasyka, którą po prostu trzeba obejrzeć i posłuchać.

Kroniki zła film koreański

The Chronicles of Evil, kadr z filmu

Dość świeże Kroniki zła (Ak-eui yeon-dae-gi, 2015 r.) Baeka Woon-Haka już trochę łamią stereotypy kina południowokoreańskiego, już ocierają się o nowoczesny thriller, w którym otrzymujemy czysty scenariusz utrzymany w jednej konwencji, skupiający się na sferze emocjonalnej bohaterów niż na samych wydarzeniach. Mimo że Baeka nieco opiera się koreańskim schematom, to wyciąga z kina koreańskiego to co w nim najlepsze, czyli dopracowany od A do Z realistyczny obraz, w którym nic nie dzieje się bez przyczyny i nic nie jest dziełem przypadku. Nie ma „głupoty” policji, gubienia tropów, przeoczania dowodów, itd. Nie jest to też typowy film policyjny, trudno włożyć go do szuflady z kryminałem, raczej trąca o dreszczowiec psychologiczny. Policja, owszem, ale już nie ta nieudolna, która goni zabójcę, raczej ta, która sprytnie próbuje ukryć swoją zbrodnię. I to w jaki sposób! A końcówka, cóż, typowo koreańska. Miażdży. Nie mogę natomiast powiedzieć, że ścieżka dźwiękowa zwala z nóg. Ale warto o tym filmie wspomnieć, bo scenariusz wbija w fotel i Kroniki zła to dobry przykład, do jakiej pozycji w świecie filmu dąży kino koreańskie. Świetne, świeże, sugestywne kino.

opowieść o dwóch siostrach film korea

Opowieść o dwóch siostrach, kadr z filmu (przykładowy soundtrack poniżej). Doskonały przykład na horror, który kończy się jak rasowy dramat psychologiczny

Wymieniać można dalej i mnożyć przykładów. Kończąc, znów mam niedosyt i poczucie, że nie dość rozbudowałam temat. Ale to temat rzeka i nie jest moim celem pisać elaboratu. Podrzucam jeszcze kilka wartych uwagi ścieżek dźwiękowych, które mam nadzieję, wzbudzą ciekawość, nie tylko muzyką, ale i niebanalnym koreańskim kinem, które opiera się wszystkim znanym schematom. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji się z nim zetknąć, niech powyższe filmy, będą małą wskazówką do rozpoczęcia przygody z tym niezwykłym kinem. Oczywiście kino koreańskie to nie tylko kryminały czy akcja, ale również doskonałe thrillery (Park Chan-wook) – gwarantuję, że wiele amerykańskich hitów, od kryminałów (włącznie ze skandynawskimi produkcjami) po dramaty (tu szczególnie polecam produkcje Ki-duk Kima), po zetknięciu z kinem koreańskim stracą na wartości.

Opowieść o dwóch siostrach (Janghwa, Hongryeon, 2003 r.)


Matka (Madeo, 2009 r.)


Pani Zemsta (Chinjeolhan geumjassi, 2005 r.)

 

Magda

Drugi redaktor naczelny ;-)

magda@projektwinyl.pl

Leave a comment

Make sure you enter all the required information, indicated by an asterisk (*). HTML code is not allowed.

Nasza galeria

e-Magazyn - Płyty winylowe | Muzyka | Kultura


Joomla Gallery makes it better. Balbooa.com